Pseudo-eindheffing 2027: dodatkowy koszt dla firm z samochodami spalinowymi w Holandii

Pseudo-eindheffing
podatki
auto firmowe

Holenderski rząd planuje od 2027 roku wprowadzić tzw. pseudo-eindheffing - nowy rodzaj podatku, który obejmie samochody służbowe z silnikiem spalinowym. Zmiana ta ma zachęcić firmy do szybszego przechodzenia na pojazdy elektryczne i ograniczenia emisji CO₂. Dla przedsiębiorców, którzy udostępniają pracownikom auta służbowe, oznacza to jednak dodatkowe koszty i konieczność przemyślenia dotychczasowej polityki mobilności.

Image
Pseudo-eindheffing od 2027 roku: nowy podatek dla aut spalinowych w firmach

Stawka i sposób opodatkowania

Zgodnie z projektem stawka pseudo-eindheffing wyniesie 12% wartości katalogowej pojazdu (wraz z VAT i BPM). W przypadku samochodów starszych niż 25 lat podstawą nie będzie już wartość katalogowa, lecz wartość rynkowa („waarde in economisch verkeer”). Wbrew niektórym wcześniejszym doniesieniom medialnym, które sugerowały 52%, oficjalne dokumenty – m.in. Belastingplan 2026 – potwierdzają, że prawidłowa stawka to 12%.

Podatek liczony będzie od pełnej wartości samochodu, bez uwzględnienia ewentualnego udziału własnego pracownika („eigen bijdrage”). Innymi słowy, przedsiębiorca nie będzie mógł przerzucić części obciążenia na użytkownika pojazdu.

Pseudo-eindheffing zostanie zakwalifikowany jako podatek od wynagrodzeń (loonbelasting), a więc obowiązek jego obliczenia i zapłaty spoczywać będzie na pracodawcy. Rozliczenie ma następować w cyklu płacowym – zazwyczaj co miesiąc – z możliwością jednorazowego rozliczenia z rocznym opóźnieniem (np. podatek za 2027 rok można uiścić w jednym z pierwszych okresów deklaracyjnych 2028 roku).

Kogo obejmie nowe prawo

Podatek dotyczyć będzie samochodów osobowych (kategoria M1) udostępnianych pracownikom do użytku prywatnego, w tym również na dojazdy do pracy. W praktyce więc nawet jeśli auto wykorzystywane jest wyłącznie do celów służbowych, ale istnieje możliwość jego prywatnego użytku, zostanie objęte nową daniną.

Z obowiązku zapłaty zwolnione będą samochody w pełni elektryczne i inne pojazdy bezemisyjne - np. z napędem wodorowym. Natomiast przedsiębiorcy prowadzący jednoosobową działalność gospodarczą (ZZP), którzy nie płacą podatku od wynagrodzeń wobec siebie, nie zostaną objęci pseudo-eindheffing, o ile auto stanowi część majątku firmowego.

Wielu właścicieli samochodów dostawczych również uniknie nowego podatku, ponieważ pojazdy te często już teraz nie podlegają systemowi bijtelling, a tym samym prawdopodobnie nie będą objęte pseudo-eindheffing, o ile nie są używane prywatnie.

Okres przejściowy i wyjątki

Auta, które zostały udostępnione pracownikom przed 1 stycznia 2027 r., będą korzystać z okresu przejściowego obowiązującego do 17 września 2030 r.. Dopiero po tym terminie nowy podatek może objąć także te pojazdy.

Warto jednak pamiętać, że jeśli po tej dacie samochód zostanie przekazany innemu pracownikowi lub zmieni się umowa leasingu, prawo do zwolnienia może wygasnąć. Celem tego rozwiązania jest umożliwienie zakończenia standardowych umów leasingowych zawartych w latach 2024 - 2026, zanim przepisy wejdą w pełni w życie.

Kontrowersje i krytyka

Organizacja VZR (Vereniging Zakelijke Rijders) ostro krytykuje plan wprowadzenia pseudo-eindheffing, nazywając go „ciosem w auta służbowe” (doodsteek voor de leaseauto). Według przedstawicieli VZR, regulacja ogranicza wolność wyboru pracowników, którzy mogą być zmuszeni do korzystania z aut elektrycznych, nawet jeśli nie mają dostępu do infrastruktury ładowania.

Krytycy podkreślają też, że nawet nowoczesne hybrydy zostaną objęte podatkiem, co uczyni je mniej atrakcyjnymi. W mediach branżowych pojawiają się opinie, że pseudo-eindheffing to „podatek karzący” (ordinaire strafbelasting), który ma niewielką skuteczność klimatyczną, a jednocześnie może zachwiać rynkiem flotowym. Obawy dotyczą również rosnących kosztów administracyjnych i trudności w kontrolowaniu, które pojazdy podlegają opłacie.

Część ekspertów apeluje do parlamentu, by zrezygnować z wprowadzenia tego przepisu w ostatecznej wersji Belastingplan 2026, wskazując na jego potencjalnie negatywne skutki dla firm leasingowych i całego sektora mobilności.

Znaczenie dla polskich przedsiębiorców

Dla polskich firm działających w Holandii, zwłaszcza w branży budowlanej, usługowej czy logistycznej, nowe przepisy mogą oznaczać znaczny wzrost kosztów utrzymania floty pojazdów.

Jeśli przedsiębiorca udostępnia pracownikom auta z silnikiem benzynowym lub diesla, od 2027 roku musi liczyć się z dodatkowym obciążeniem wynoszącym 12% wartości katalogowej samochodu. Dla przykładu, w przypadku auta o wartości 50 000 euro podatek wyniesie 6 000 euro rocznie - koszt, którego nie można przerzucić na pracownika.

W przypadku większych flot oznacza to poważny wpływ na marże i budżety operacyjne. Warto więc już teraz analizować umowy leasingowe i planować wymianę pojazdów, zanim okres przejściowy dobiegnie końca.

Jak przygotować się na zmiany

Pierwszym krokiem powinna być analiza obecnej floty i terminów leasingu. Jeśli umowy obejmują okres po wrześniu 2030 r., warto rozważyć wcześniejszą wymianę pojazdów na elektryczne lub skrócenie czasu trwania kontraktów.

Drugim elementem jest ocena opłacalności przejścia na elektromobilność. Choć zakup lub leasing samochodów elektrycznych wiąże się z wyższą ceną początkową, w dłuższej perspektywie mogą się one okazać bardziej ekonomiczne dzięki niższym kosztom eksploatacji, serwisu oraz zwolnieniu z pseudo-eindheffing i podatku drogowego (motorrijtuigenbelasting).

Trzecim aspektem jest aktualizacja polityki mobilności w firmie. Warto rozważyć wprowadzenie tzw. mobiliteitsbudget (budżetu mobilności) lub innych elastycznych form korzystania z transportu np. współdzielenia pojazdów, carpoolingu czy prywatnego leasingu. Takie rozwiązania mogą zmniejszyć liczbę aut służbowych i ograniczyć przyszłe koszty.

Nie bez znaczenia pozostaje również komunikacja z pracownikami. Zmiany w polityce dotyczącej samochodów mogą budzić niezadowolenie, dlatego warto odpowiednio wcześnie informować o powodach i korzyściach nowych regulacji - zarówno finansowych, jak i środowiskowych.

Monitorowanie sytuacji i konsultacje z ekspertami

Choć projekt pseudo-eindheffing jest już dość zaawansowany, wciąż musi zostać zatwierdzony przez obie izby parlamentu – Tweede Kamer i Eerste Kamer. Polscy przedsiębiorcy powinni śledzić proces legislacyjny i konsultować się z lokalnymi doradcami podatkowymi, ponieważ ostateczne brzmienie przepisów może się jeszcze zmienić.

Warto również pamiętać, że interpretacja takich pojęć jak „wartość ekonomiczna pojazdu” czy „użytek prywatny” może różnić się w zależności od sytuacji firmy, dlatego profesjonalne wsparcie księgowe i prawne w Holandii będzie w tym okresie szczególnie cenne.

Podsumowanie

Wprowadzenie pseudo-eindheffing to jeden z najpoważniejszych kroków w kierunku dekarbonizacji transportu w Holandii, ale też wyzwanie finansowe dla tysięcy przedsiębiorstw. Dla polskich firm działających w tym kraju oznacza to konieczność przemyślenia polityki flotowej, analizę kosztów i – być może – przyspieszenie przejścia na elektromobilność.

Choć ustawa nie jest jeszcze ostatecznie przyjęta, rozsądne planowanie już teraz może uchronić firmę przed niepotrzebnymi kosztami w przyszłości. Warto więc przygotować się na nadchodzące zmiany i wykorzystać czas do 2027 roku, by dostosować swoją flotę i strategię mobilności do nowych realiów.